W Imię Boga, Miłosiernego, Litościwego
Tafsir Ibn Kathir
Tumaczenie na polski: Iman (cati_pl@yahoo.com).
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie niniejszgo tłumaczenia bez zgody
tłumacza zabronione.
Sura 105: Al-Fiil (Słoń)
«
index
Objawiona w Mekce
| |
W Imię Boga
Miłosiernego, Litościwego |
Bismiallâhi-rrahmanir-rahîm |
بِسْمِ اللَّهِ
الرَّحْمَـنِ
الرَّحِيمِ |
| 105:1 |
Czy nie widziałeś,
jak postąpił twój Pan z właścielami słonia? |
Alam tara kejfa fa`ala rab'buka
bi-as-habil fîl
|
ألَمْ تَرَ
كَيْفَ فَعَلَ
رَبُّكَ بِأَصْحَـبِ
الْفِيلِ |
| 105:2 |
Czyż
nie zniweczył ich podstępu? |
Alam yadż`al kejdahum fî tadlîl |
أَلَمْ يَجْعَلْ
كَيْدَهُمْ
فِى تَضْلِيلٍ |
| 105:3 |
i
zesłał na nich ptaki Abābīl |
Ła arsala `alejhim tojran
ababîl |
وَأَرْسَلَ
عَلَيْهِمْ
طَيْراً أَبَابِيلَ |
| 105:4 |
obrzucające
ich kamieniami Sijjīl? |
Tarmîhim bihidżâratin
min sidż'dżîl |
تَرْمِيهِم
بِحِجَارَةٍ
مِّن سِجِّيلٍ |
| 105:5 |
I
sprawił, iż stali się niczym`Asf, Ma'kūl |
Fadża`alahum ka`asfin
ma' kûl |
فَجَعَلَهُمْ
كَعَصْفٍ
مَّأْكُولِ |
| |
|
|
|
To jest jedna z łask, którymi
Allah obdarzył Kurajszytów. Uchronił ich przed Ludzi Słonia,
którzy chcieli zburzyć Kaabę i wymazać jakikolwiek ślad jej
istnienia. Allah zniszczył ich, pokonał i udaremnił ich plany,
sprawił, że ich wysiłek był próżny i odprawił ich z powrotem
uciekających. Ludzie ci byli chrześcijanami, więc ich religia
była bliższa Prawdziwej Religii (Islamowi) niż bałwochwalstwo
Kurajszytów. Jednakże był to sposób na danie znaku i przygotowanie
drogi dla Wysłannika Allaha, który miał nadejść - albowiem
urodził się on w tym samym roku, zgodnie z ogólnie panującą
opinią. Słowa przeznaczenia brzmiały: "Nie pomożemy wam
Kurajszyci, niezależnie od pozycji, którą moglibyście przyjąć
wobec Etiopczyków (z Abisynii). Pomagamy wam tylko w ochronie
Starożytnego Domu (Ka`abah), który poważamy, wywyższamy i
czcimy, wysyłając niepiśmiennego Proroka - Muhammada, pieczęć
wszystkich Proroków".
Streszczenie historii ludzi słonia
Oto streszczona pokrótce historia
Ludzi Słonia. Zostało już wspomniane w historii Ludzi Rowu,
iż Dhu Nułas, ostatni król Hijmar politeista - był tym,
który rozkazał zabić Ludzi Rowu. Byli oni chrześcijanami i
liczba ich wynosiła około dwudziestu tysięcy.
Uratował się spośród nich jedynie
mężczyzna zwany Dałs Dhu Thalaban. Uciekł on do Asz-Szam,
gdzie poprosił o protekcje Cezara, imperatora Asz-Szam, który
również był chrześcijaninem. Cezar napisał do An-Nadżaszi,
króla Etiopii (Abisynia), który znajdował się bliżej domu
tego człowieka (Dałs Dhu Thalaban). An-Nadżaszi wysłał z nim
dwóch zarządców: Arjat i Abrahah bin As-Sabāh Abu Jaksum
wraz z licznym wojskiem. Wojsko wkroczyło do Jemenu i zaczęło
przeszukiwać i plądrować domy w poszukiwaniu króla Hijmar
(Dhu Nułās).
Ostatecznie Dhu Nułas został stracony
przez utopienie w morzu. W ten sposób Etiopczycy mogli sprawować
rządy w Jemenie razem z Arjat i Abrahah - jego zarządcami.
Aczkolwiek, wciąż różnili się miedzy sobą odnośnie określonych
kwestii, atakowali się wzajemnie, walczyli ze sobą, toczyli
przeciw sobie wojny. W końcu jeden powiedział do drugiego:
"Nie ma potrzeby, by nasze wojska walczyły ze sobą. Zamiast
tego pozwól byśmy walczyli ze sobą (pojedynkowali się) a ten,
który zabije drugiego zostanie zarządcą Jemenu." Ten
drugi, przyjął wyzwanie i zmierzyli się w pojedynku. Za każdym
z nich znajdował się kanał z wodą, (uniemożliwiający ucieczkę).
Aryat zdobył przewagę, i uderzył
w Abrahah mieczem, przepoławiając jego nos i usta i rozcinając
twarz. Ale Atałdah, strażnik Abrahaha, zaatakował Arjata i
zabił go. W ten sposób Abrahah wrócił do Jemenu ranny, a tam
opatrzono jego rany i wyleczono je. W ten sposób Abrahah został
dowódcą armi abisyńskiej w Jemenie.
Wtedy to król Abisynii, An-Nadżaszi
napisał do niego, obwiniając za to, co się wydarzyło (między
nim i Arjat) i zagroził mu, przyrzekając iż przejdzie przez
ziemię Jemenu i pozbawi (odetnie mu) go jego grzywy. Wobec
tego, Abrahah wysłał do An-Nadżāszi posłańca z darami
i cennymi przedmiotami, workiem z ziemią Jemenu i i kosmykiem
jego włosów, aby złagodzić jego gniew i przypochlebić mu.
W swym liście tak przemawiał do króla: "Niechaj król
stąpa po tej ziemi i w ten sposób spełni swą przysięgę, a
oto pukiel włosów z mojej grzywki, który ci przesyłam."
Prezenty udobruchały An-Nadżaszi, i zaaprobował on Abrahah.
Wtedy Abrahah napisał do An-Nadżaszi, iż wybuduje mu w Jemenie
taki kościół, którego wcześniej nie wybudowano.
Rozpoczął budowąć w San`a wielki
kościół, wysoki, o pięknym kunszcie, zdobiony ze wszystkich
stron. Arabowie nazwali go [Al-Qullajs], ze względu na jego
wysokość i dlatego, że kiedy się na niego popatrzyło okrycie
głowy spadłoby z niej, tak bardzo trzeba było odchylić ją
do tyłu. Wtedy Abrahah Al-Aszram postanowił zmusić Arabów
aby pielgrzymowali do tego wspaniałego kościoła, tak samo
jak pielgrzymowali do Kaaby w Mekce. Ogłosił to w swym królestwie
(Jemenie), ale Adnan i Qahtan - plemiona arabskie sprzeciwiły
się temu. Rozwścieczyło to tak bardzo Kurajszytów, iż jeden
z nich udał się do kościoła i pewnej nocy wszedł do niego.
Potem ulżył sobie i uciekł (przed ludźmi).
Kiedy strażnicy kościoła zobaczyli,
co zrobił, zrelacjonowali to swemu królowi Abrahah, mówiąc:
"Jeden z Kurajszytów uczynił to ze złości z powodu ich
Domu, na którego miejscu ustanowiłeś ten kościół." Usłyszawszy
to Abrahah przysiągł wyruszyć na Dom w Mekkce (Ka`abah) i
zrównać go z ziemą. Muqatil bin Sulajman wspomniał, że grupa
młodych mężczyzn spośród Kurajszytów weszła do kościoła i
zapaliła w nim ogień w bardzo wietrzny dzień. Kościół zajął
się płomieniem i zawalił.
Wtedy Abrahah przygotował się
i wyruszył z ogromną, potężną armią, aby nikt nie mógł przeszkodzić
(zapobiec) przeprowadzeniu tej wyprawy. Zabrał z sobą tak
potężnego słonia, jakiego nigdy nie widziano. Słoń zwał się
Mahmud i wysłał do go Abrahah - An-Nadżaszi, król Abisynii,
specjalnie na tę ekspedycję.
Przekazano też, że towarzyszyło
mu osiem innych słoni. Niektóre przekazy mówią, iż słoni tych
było dwanaście, oprócz olbrzyma Mahmuda, a Allah wie najlepiej.
Zamiarem Abrahah było zburzenie za pomocą wielkiego słonia
- Kaaby; przymocowując łańcuchy do filarów Kaaby a ich końce
obwiązkując wokół szyi słonia. Wówczas słoń ciągnąc łancuchy,
zburzyłby wszystkie ściany Ka`aby na raz.
Kiedy Arabowie dowiedzieli się
o ekspedycji Abrahah, potraktowali ją bardzo poważnie. Uważali
oni, iż ich obowiązkiem jest obrona Świętego Domu i odparcie
każdego, kto próbowałby działać na jego niekorzyść. By stawić
czoła (Abrahah) wyruszyli zatem najbardziej znakomici mężowie
spośród mieszkańców Jemenu i ich największy przywódca, którego
zwano Dhu Nafr. Zwołał on swych ludzi i tych Arabów, którzy
odpowiedzieli na jego wezwanie, aby walczyć przeciwko Abrahah
i bronić Świętego Domu. Nawoływał on ludzi, aby zapobiedli
planom Abrahah - zburzenia Kaaby. Ludzie odpowiedzieli na
jego wezwanie i rozpoczęli walczyć z Abrahah, lecz ten ich
pokonał. Zdarzyło się to z woli Allaha i Jego zamiaru uszanowania
i uczczenia Kaaby.
Dhu nafr został pojmany i uprowadzony
przez wojska abrahah
Wojska kontynuowały podbój i dotarły do ziemi Chath`am, gdzie
zmierzyły się z Nufajl bin Habib Al-Kathami i jego ludźmi,
plemionami Szahran i Nahis. Walczyli oni z Abrahah, lecz ten
odniósł nad nimi zwycięstwo i pojmał Nufajla bin Habib. Na
początku zamierzał go zabić, ale później wybaczył mu i zabrał
jako przewodnika, by pokazał mu drogę do Al- Hidżazu.
Kiedy Abrahah zbliżył się do obszaru At-Taif, jego mieszkańcy,
plemię Thaqif, wyruszyli mu na przeciw. Chcieli go udobruchać,
albowiem obawiali się o [Al-Lat] - swoje miejsce adoracji.
Ponieważ Abrahah był dla nich wyrozumiały, wysłali z nim człowieka
zwanego Abu Righal, który służyc mu miał jako przewodnik.
Kiedy dotarli do miejsca o nazwie Al-Mughammas, położonego
w pobliżu Mekki, rozbili obóz, a Abrahah wysłał oddziały by
uprowadziły wielbłądy i inne zwierzęta wypasane przez Mekkańczyków.
Wśród porwanych wielbłądów, znalazło się około dwustu sztuk,
należących do Abdul-Muttaliba. Eskpedycji przewodził mężczyna
zwany Al-Asład bin Mafsud.
Zgodnie ze słowami Ibn Iszaq,
niektórzy Arabowie wyśmiewali się z niego (ze względu na rolę,
którą odegrał w tym historycznym wydarzeniu).
Potem Abrahah wysłał do niego
emisariusza, Hanatah Al-Himjari, nakazując aby wszedł do Mekki
i przyprowadził do niego przywódcę Kurajszytów. Rozkazał mu
również, aby przekazał mu wiadomość, iż król nie będzie walczył
przeciwko mieszkańcom Mekki, jeśli ci nie będą próbować przeszkodzić
mu w zburzeniu Kaaby. Hanatah wjechał do miasta i skierwał
się do Abdul-Muttalib bin Haszim, któremu przekazał wiadomość
od Abrahah. Abdul-Muttalib odpowiedział: "Na Allaha!
Nie chcemy z nim walczyć, i nie jesteśmy w stanie tego uczynić.
To jest Święty Dom Allaha, i Dom Jego (Khalil) Abrahama
i jeśli On zechce przeszkodzić (Abrahah'owi) w tym (zniszczeniem
Ka`aby), to jest Jego Dom i Jego Święte Miejsce (by tak uczynił).
A jeśli On pozwoli mu zbliżyć się do niego (Świętego Domu),
na Allaha, w żaden sposób nie możemy się przed nim uchronić
(uchronić Kaaby przed Abrahah)." Hanatah powiedział
mu: "Udaj się ze mną do niego (Abrahah)".
Abdul-Muttalib poszedł z nim.
Abdul-Muttalib zrobił na Abrahah duże wrażenie, albowiem był
mężczyzną wysokim i przystojnym. Abrahah wstał ze swego miejsca,
podszedł do niego i usiadł z nim na dywanie, na podłodze.
Następnie poprosił tłumacza, aby zapytał: "Czego potrzebujesz?"
Abdul-Muttalib odpowiedział tłumaczowi: "Chcę, by król
zwrócił mi wielbłądy, które zabrał i których było około dwustu."
Abrahah powiedział wtedy tłumaczowi, by ten przetłumaczył:
"Zrobiłeś na mnie duże wrażenie, kiedy cię ujrzałem,
ale teraz, po twoich słowach, zmieniłem zdanie. Prosisz mnie
o dwieście wielbłądów, które ci odebrałem a nie poruszasz
sprawy domu, który jest fundamentem twej wiary i religii twoich
ojców i który przyszedłem zniszczyć, i nie poruszasz tej kwestii?"
Abdul-Muttalib odparł: "Zaprawdę, ja jestem właścicielem
wielbłądów. Jeśli chodzi o Dom, on ma swego Pana, Który go
obroni." Abrahah powiedział: "Nikt nie jest w stanie
mi w tym (w zniszczeniu Ka`aby) przeszkodzić". Abdul-Muttalib
odpowiedział:, "Zatem uczyń to." Przekazano, że
kilku dowódców Arabów towarzyszyło Abdul-Muttalib i zaoferowali
oni (Abrahah) jedną trzecią część dóbr plemienia Tihamah,
w zamian za wycofanie się z Domu, ale ten odmówił i zwrócił
wielbłądy Abdul-Muttalib.
Abdul-Muttalib wrócił do swoich
ludzi i polecił im opuścić Mekkę i szukać schronienia na szczytach
gór, obawiajać się okrucieństw, które mogłyby popełnić wojska.
Potem wziął w ręce metalową obręcz od wrót Kaaby i wraz z
Kurajszytami wznosił prośby do Allaha o zwycięstwo nad Abrahah
i jego wojskiem. Abdul-Muttalib powiedział, trzymając obręcz
drzwi Ka`aby: "W tej chwili najważniejszą spawdą dla
każdego człowieka, jest ochrona jego żywego inwentarza i majątku.
Zatem, Panie mój! Broń Twej własności. Ich krzyż i przebiegłość
nie zwycięży Twej przebiegłości przed nastaniem dnia jutrzejszego."
Według Ibn Iszaq, Abdul-Muttalib puścił wówczas metalową obręcz
wrót Ka`aby i opuścili oni Mekkę, wspinając się na wierzchołki
gór. Muqatil bin Sulajman wspomniał, że zostawili sto zwierząt
(wielbłądów) przywiązanych obok Ka`aby w nadziei, że wojsko
weźmie niektóre z nich bez prawa, by to uczynić i w ten sposób
ściągną na siebie zemstę Allaha.
Kiedy nastał ranek, Abrahah przygotował
się do wejścia do świętego miasta Mekki. Przygotował słonia
zwanego Mahmūd. Zmobilizował swe wojsko i zwrócili go
w kierunku Ka`aby. Nagle Nufajl bin Habīb zbliżył się
do słonia, stanął obok niego i trzymając za ucho powiedział:
"Padnij na kolana, Mahmūd! Potem odwróć się i wróć
tam, skąd przybyłeś. Albowiem, zaprawdę jesteś w Świętym Mieście
Allaha." Puścił ucho słonia a ten padł na kolana, po
czym Nufajl bin Habib odszedł i pośpieszył w kierunku gór.
Ludzie Abrahah uderzali słonia, aby się podniósł, lecz ten
odmawiał posłuszeństwa. Bili go w łeb siekierami i używali
haczykowatych kijów, by zniweczyć jego opór i sprawić, by
wstał, ale odmówił. Więc zwrócili go w kierunku Jemenu, a
ten podniósł się i zaczął szybko iść. Wtedy zwrócili go w
kierunku Asz-Szam i ten uczynił tak samo. Zwrócili go w kierunku
wschodu i znów zrobił to samo. Wtedy zwrócili go znów w kierunku
Mekki, a on padł ponownie na kolana. Wtedy Allah zesłał przeciwko
nim ptaki znad morza, jaskółki i czaple.
Każdy ptak niósł trzy kamienie
rozmiaru ciecierzycy i soczewicy, po jednym w każdej nodze
i jeden w dziobie. Każdy, ktogo dosięgnął kamień został zgładzony,
aczkolwiek nie wszyscy zostali uderzeni. Rzucili się do ucieczki
w panice wzdłuż drogi pytając, gdzie jest Nufayl, aby mógł
im wskazać drogę powrotną do domu. Nufajl, jednakże, był w
tym czasie w górach z Kurajszytami i Arabami Hidżaz obserwując
gniew z jakim Allah potraktował Ludzi Słonia. Nufajl powiedział
wtedy, "Dokąd uciekną, skoro Jeden Prawdziwy Bóg ich
ściga? Przecież Al-Aszram jest pokonanym, a nie zwycięzcą."
Ibn Iszaq zapisał, że Nufajl wyrecytował
wówczas następujące wiersze (poezja): "Czyż nie wiedliście
stabilnego życia? Obdarzyliśmy was wszechwidzącym (czujnym)
okiem o poranku (tzn. przewodnikiem podczas podróży); Gdybyście
mogli dostrzec to, czego nie zobaczyliście, a co my wiedzieliśmy
na stoku skalistej góry. Zatem, wybaczcie mi i sławcie moją
sprawę i nie płaczcie nad tym co stracone między nami. Wychwalałem
Allaha widząc ptaki i obawiałem się, że kamienie dosięgną
nas z wyżyn. I wszyscy ludzie pytają o miejsce pobytu Nufajl,
jakbym dłużny był cokolwiek Abisyńczykom."
Ata bin Jasar i inni powiedzieli,
iż żaden z nich nie cierpiał w męczarniach podczas godziny
kary. Niektórzy z nich umarli natychmiast, podczas gdy kończyny
innych, który uciekali, miażdżone były stopniowo. Należał
do nich Abrahah (do tych, którzy stopniowo umierali w cierpieniu),
który zmarł w ziemi Chatham.
Ibn Iszaq powiedział, że kiedy
opuszczali (Mekkę), padali i umierali na każdej ścieżce i
przy każdym źródle. Ciało Abrahah dotknęła zaraza, kiedy transportowało
go wojsko, jego ciało rozpadało się stopniowo. Po powrocie
do Sana Abrahah wyglądał niczym piskle. Umarł, kiedy serce
wypadło z jego piersi. Tak twierdzą przekazy.
Ibn Iszaq powiedział, że kiedy
Allah wysłał Muhammada (pokój i błogosławieństwo Allaha niech
będą z nim) z proroctwem; do rzeczy, które przedstawiał on
Kurajszytom jako błogosławieństwo, którym Allah odarzył go
ze Swej Niezmierzonej Szczodrości, było uchronienie ich przed
Abisyńczykami. Dzięki temu mogli oni (Kurajszyci) bezpiecznie
przebywać przez jakiś czas w Mekce.
Dlatego Allah powiedział:
| 105:1-5 |
Czy nie widziałeś, jak postąpił
twój Pan z właścielami słonia? Czyż nie zniweczył ich
podstępu? i zesłał na nich ptaki Abābīl obrzucające
ich kamieniami Sijjīl? I sprawił, iż stali się
niczym`Asf, Ma'kūl |
| 106:1-4 |
Dla
Īlāf Kurajszytów, ich Īlāf w podróżowaniu
zimą i latem. Niech oni czczą Pana tego Domu, który
ich nakarmił, kiedy byli głodni, i zapewnił im bezpieczeństwo,
aby nie żyli w strachu! |
لإِيلَـفِ
قُرَيْشٍ
- إِيلَـفِهِمْ
رِحْلَةَ
الشِّتَآءِ
وَالصَّيْفِ
- فَلْيَعْبُدُواْ
رَبَّ هَـذَا
الْبَيْتِ
- الَّذِى
أَطْعَمَهُم
مِّن جُوعٍ
وَءَامَنَهُم
مِّنْ خوْفٍ
|
co oznacza, że Allah nie zmieniłby ich stanu, albowiem pragnął
dla nich dobra, pod warunkiem, iż uwierzyliby w Niego.
Ibn Hisham powiedział, "Al-Ababil to stada, jako że Arabowie
nie mówią tylko o jednym (ptaku)". Powiedział też: "Jeśli
chodzi o As-Sidżdżil, Junus An-Nahłi i Abu `Ubajdah poinformowali
mnie, że według Arabów, to coś twardego i solidnego."
Powiedział potem, "Niektórzy z komentatorów wspomnieli,
że są to właściwie dwa perskie słowa, które Arabowie przekształcili
w jedno. Te dwa słowa to: Sandż i Dżil. Sandż oznacza kamienie,
a Dżil - glinę. Są dwa rodzaje skał: kamień i glina."
Kontynuował mówiąc: "Al-Asf to niezebrane liście roślin
uprawnych. Jeden liść zwany jest Asfah. Tu kończy się jego
wypowiedź.
Hammad bin Salamah przekazał od Asim, który usłyszał od Zirr,
który zrelacjonował od `Abdullah i Abu Salamah bin `Adbur-Rahman,
że powiedzieli oni: Ptaki Abābīl
- "w stadach".
Ibn `Abbas i Ad-Dahhak obaj powiedzieli: "Ababil oznacza,
że jedne z nich podążały za drugimi". Al-Hasan Al-Basri
i Qatādah obaj powiedzieli: "Abābīl znaczy
wiele". Mudżahid powiedział: "Ababil znaczy liczne,
następujące po sobie grupy." Ibn Zajd powiedział: "Abābīl
znaczy różne, nadladujące stąd i stamtąd. Naleciały na nich
ze wszystkich stron." Al- Kasa'ī powiedział: "Słyszałem,
jak niektórzy gramatycy mówili: "Liczba pojedyncza od
Abābīl to Ibīl."
Ibn Dżarir zapisał od Iszaq bin Abdullah bin Al-Harith bin
Nałafl, że powiedział odnośnie słów Allaha:
| 105:3 |
i zesłał na nich ptaki Abābīl |
"To znaczy podzielonych tak, jak chodzą wielbłądy w stadach."
Zrelacjonowano, że Ibn `Abbas powiedział:
"Czy nie rzucił przeciwko nim ptaków Abābīl"
Miały one pyszczki jak dzioby ptaków i pazury, łapy jak psy".
Przekazano również, iż Ikrimah powiedział, komentując słowa
Allaha "Ptaki Abābīl"
Były zielone i wyszły z morza i miały głowy jak drapieżne
zwierzęta." Zrelacjonowano od `Ubajd bin `Umajr, że skomentował
"Ptaki Abābīl" tymi
słowy: "Były to czarne ptaki morskie, które trzymały
kamienie w szponach i dziobach". I wszystkie łańcuchy
przekazu (tych wypowiedzi) są autentyczne.
Przekazano od `Ubajd bin `Umajr, że powiedział: "Kiedy
Allah chciał zniszczyć Ludzi Słonia, zesłał na nich ptaki,
które pochodziły z morskich jaskółek. Każdy ptak niósł trzy
małe kamienie, dwa kamienie w szponach i jeden w dziobie.
Nadlatywały dotąd, aż zgromadziły się w rzędach nad ich głowami.
Wtedy zaskrzeczały głośno, i rzuciły to, co trzymały w szponach
i w dziobach, tak, iż kamienie nie padały na głowy ludzi,
lecz przeszywały je od tyłu, i nie uderzały one w części ciała,
lecz przeszywały je na wylot. Allah zesłał wtedy silny wiatr,
który uderzył w kamienie i wzmógł siłę ich uderzenia. W ten
sposób wszyscy zostali zniszczeni.
Odnośnie słów Allaha:
105:5 |
I
sprawił, iż stali się niczym`Asf, Ma'kūl |
Sa id bin Dżubajr powiedział: "To słoma, którą popularnie
zwie się Habbūr." W hadise zrelacjonowanym przez
Said, powiedział on: " Liście pszenicy". Powiedział
również: "Al-Asf to słoma a Al-Ma'kūl odnosi się
do paszy, która się kosi dla zwierząt." Al-Hasan Al-Basri
powiedział to samo. Ibn Abbas powiedział: "Al-Asf to
łupina ziarna, taka jak ta, która okrywa pszenicę." Ibn
Zajd powiedział: "Al-Asf to liście roślin i płodów rolnych.
Kiedy bydło je zjada, wydala je i stają się nawozem."
Oznacza to, iż Allah zniszczył ich, unicestwił, niwecząc plany
i odpierając ich gniew. Nie udało im się nic osiągnąć. Pokonał
ich doszczętnie i żaden nie wrócił cało (do kraju), by potwierdzić
to co się stało.
To właśnie przydarzyło się ich władcy Abrahah. Kiedy dotarł
do swego kraju, Sana, jego ciało rozpękło się, ukazując serce.
Poinformował ludzi o tym, co się wydarzyło i umarł. Królem
został jego syn Yaksūm, a po nim odziedziczył koronę
brat Jaksuma Masruq bin Abrahah. Wtedy to Sajf bin Dhi
Jazan Al-Himjari udał się do Kisra (króla Persji) i poprosił
o wsparcie przeciwko Abisyńczykom. Kisrā wysłał część
swego wojska z Sajf Al-Himjari, by walczyli po jego stronie
z Abisyńczykami. W ten sposób Allah zwrócił im królestwo (Arabom
z Jemenu) i pełną niezależność (zwierzchnictwo) jaką posiadali
ich ojcowie. Przybyły potem do niego (Sajf Al-Himjari) liczne
delegacje Arabów gratulując zwycięstwa.
Wspomnieliśmy wcześniej w tafsirze Sury Al-Fath, że kiedy
Wysłannik Allaha (pokój i błogosławieństwo Allaha niech będą
z nim) w Dniu Al-Hudajbijjah zbliżył się przejścia górskiego,
które wiodło do Kurajszytów, jego wielbłądzica padła na kolana.
Ludzie próbowali zmusić ją, by wstała, ale ta odmówiła. Więc
ludzie powiedzieli, " Al-Qasła zrobiła się uparta".
Wtedy Prorok powiedział:
| Al-Qasła nie zrobiła się
uparta, albowiem nie jest to cecha jej charakteru. Raczej
zatrzymał ją Ten, Który zatrzymał Słonia (Abrahaha). |
مَا
خَلَأَتِ
الْقَصْوَاءُ،
وَمَا ذَاكَ
لَهَا بِخُلُقٍ،
وَلَكِنْ
حَبَسَهَا
حَابِسُ الْفِيل
|
Potem powiedział:
| Przysięgam na Tego, w Którego
Ręku spoczywa moja dusza, nie będą oni (Kurajszyci)
prosić mnie o żadne warunki (umowy), która honoruje
rzeczy uświęcone przez Allaha, za wyjątkiem tych, które
z nimi uzgodnię. |
وَالَّذِي
نَفْسِي بِيَدِهِ
لَا يَسْأَلُونِّي
الْيَوْمَ
خُطَّةً يُعَظِّمُونَ
فِيهَا حُرُمَاتِ
اللهِ إِلَّا
أَجَبْتُهُمْ
إِلَيْهَا |
Skinął potem na wielbłądzicę aby się podniosła, i ta wstała.
Hadis ten zapisał tylko Al-Buchari.
W Obu Sahih znajduje się zapis, iż w dniu podboju Mekki, Wysłannik
Allaha (pokój i błogosławieństwo Allaha niech będą z nim)
powiedział:
| Zaprawdę Allah zatrzymał przed Mekką Słonia, i dał ją (Mekkę)
Swemu Wysłannikowi oraz wiernym we władanie. Zaprawdę,
jej świętość wróciła jakby została uświęcona wczoraj.
Niechaj więc obecni poinformują tych, których nie ma. |
إِنَّ
اللهَ حَبَسَ
عَنْ مَكَّةَ
الْفِيلَ،
وَسَلَّطَ
عَلَيْهَا
رَسُولَهُ
وَالْمُؤْمِنِينَ،
وَإِنَّهُ
قَدْ عَادَتْ
حُرْمَتُهَا
الْيَوْمَ
كَحُرْمَتِهَا
بِالْأَمْسِ،
أَلَا فَلْيُبَلِّغِ
الشَّاهِدُ
الْغَائِب
|
To koniec tafsiru Sury Al-Fiil.
I wszelka chwała i wdzięczność należne są Allahowi.
|