islam w świetle koranu i sunny jak rozumieli go salaf
podstawy islamu żydzi chrześcijanie historia islamu download ksišżki linki innowacje w islamie kobiety w islamie sunnah manhaj aqiidah allah wiara

 


W Imię Boga, Miłosiernego, Litościwego

Tafsir Ibn Kathir

Autor: Szeich-ul-Islâm, Abûl Fidâ Ismâ`il ibn 'Amr ibn Kathîr al-Basrî (zm. 774h)
Korzystano z oryginału oraz angielskiego przekładu dostępnego w internecie oraz na cd-romie
wyd. Darussalam, jak również z kilku przekładów Koranu na jęz. angielski, hiszpański i polski.
Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci bez zgody tłumaczek zabronione.
Przekład: Elżbieta Al-Saleh, Katarzyna Kluza; kontakt

Sura 105: Al-Fiil (Słoń)

« index

Objawiona w Mekce

 

W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego

Bismiallâhi-rrahmanir-rahîm

بِسْمِ اللَّهِ الرَّحْمَـنِ الرَّحِيمِ

105:1

Czy nie widziałeś, jak postąpił twój Pan z właścielami słonia?

Alam tara kejfa fa`ala rab'buka bi-as-habil fîl

ألَمْ تَرَ كَيْفَ فَعَلَ رَبُّكَ بِأَصْحَـبِ الْفِيلِ

105:2

Czyż nie zniweczył ich podstępu?

Alam yadż`al kejdahum fî tadlîl

أَلَمْ يَجْعَلْ كَيْدَهُمْ فِى تَضْلِيلٍ

105:3

i zesłał na nich ptaki Abābīl

Ła arsala `alejhim tojran ababîl

 وَأَرْسَلَ عَلَيْهِمْ طَيْراً أَبَابِيلَ

105:4

obrzucające ich kamieniami Sijjīl?

Tarmîhim bihidżâratin min sidż'dżîl

تَرْمِيهِم بِحِجَارَةٍ مِّن سِجِّيلٍ

105:5

I sprawił, iż stali się niczym`Asf, Ma'kūl

Fadża`alahum ka`asfin ma' kûl

فَجَعَلَهُمْ كَعَصْفٍ مَّأْكُولِ

       

To jest jedna z łask, którymi Allah obdarzył Kurajszytów. Uchronił ich przed Ludzi Słonia, którzy chcieli zburzyć Ka’abę i wymazać jakikolwiek ślad jej istnienia. Allah zniszczył ich, pokonał i udaremnił ich plany, sprawił, że ich wysiłek był próżny i odprawił ich z powrotem uciekających. Ludzie ci byli chrześcijanami, więc ich religia była bliższa Prawdziwej Religii (Islamowi) niż bałwochwalstwo Kurajszytów. Jednakże był to sposób na danie znaku i przygotowanie drogi dla Wysłannika Allaha, który miał nadejść - albowiem urodził się on w tym samym roku, zgodnie z ogólnie panującą opinią. Słowa przeznaczenia brzmiały: "Nie pomożemy wam Kurajszyci, niezależnie od pozycji, którą moglibyście przyjąć wobec Etiopczyków (z Abisynii). Pomagamy wam tylko w ochronie Starożytnego Domu (Ka`abah), który poważamy, wywyższamy i czcimy, wysyłając niepiśmiennego Proroka - Muhammada, pieczęć wszystkich Proroków".

 

Streszczenie historii ludzi słonia

Oto streszczona pokrótce historia Ludzi Słonia. Zostało już wspomniane w historii Ludzi Rowu, iż Dhu Nułas, ostatni król Hijmar – politeista - był tym, który rozkazał zabić Ludzi Rowu. Byli oni chrześcijanami i liczba ich wynosiła około dwudziestu tysięcy.

Uratował się spośród nich jedynie mężczyzna zwany Dałs Dhu Thalaban. Uciekł on do Asz-Szam, gdzie poprosił o protekcje Cezara, imperatora Asz-Szam, który również był chrześcijaninem. Cezar napisał do An-Nadżaszi, króla Etiopii (Abisynia), który znajdował się bliżej domu tego człowieka (Dałs Dhu Thalaban). An-Nadżaszi wysłał z nim dwóch zarządców: Arjat i Abrahah bin As-Sabāh Abu Jaksum wraz z licznym wojskiem. Wojsko wkroczyło do Jemenu i zaczęło przeszukiwać i plądrować domy w poszukiwaniu króla Hijmar (Dhu Nułās).

Ostatecznie Dhu Nułas został stracony przez utopienie w morzu. W ten sposób Etiopczycy mogli sprawować rządy w Jemenie razem z Arjat i Abrahah - jego zarządcami. Aczkolwiek, wciąż różnili się miedzy sobą odnośnie określonych kwestii, atakowali się wzajemnie, walczyli ze sobą, toczyli przeciw sobie wojny. W końcu jeden powiedział do drugiego: "Nie ma potrzeby, by nasze wojska walczyły ze sobą. Zamiast tego pozwól byśmy walczyli ze sobą (pojedynkowali się) a ten, który zabije drugiego zostanie zarządcą Jemenu." Ten drugi, przyjął wyzwanie i zmierzyli się w pojedynku. Za każdym z nich znajdował się kanał z wodą, (uniemożliwiający ucieczkę).

Aryat zdobył przewagę, i uderzył w Abrahah mieczem, przepoławiając jego nos i usta i rozcinając twarz. Ale Atałdah, strażnik Abrahaha, zaatakował Arjata i zabił go. W ten sposób Abrahah wrócił do Jemenu ranny, a tam opatrzono jego rany i wyleczono je. W ten sposób Abrahah został dowódcą armi abisyńskiej w Jemenie.

Wtedy to król Abisynii, An-Nadżaszi napisał do niego, obwiniając za to, co się wydarzyło (między nim i Arjat) i zagroził mu, przyrzekając iż przejdzie przez ziemię Jemenu i pozbawi (odetnie mu) go jego grzywy. Wobec tego, Abrahah wysłał do An-Nadżāszi posłańca z darami i cennymi przedmiotami, workiem z ziemią Jemenu i i kosmykiem jego włosów, aby złagodzić jego gniew i przypochlebić mu. W swym liście tak przemawiał do króla: "Niechaj król stąpa po tej ziemi i w ten sposób spełni swą przysięgę, a oto pukiel włosów z mojej grzywki, który ci przesyłam." Prezenty udobruchały An-Nadżaszi, i zaaprobował on Abrahah. Wtedy Abrahah napisał do An-Nadżaszi, iż wybuduje mu w Jemenie taki kościół, którego wcześniej nie wybudowano.

Rozpoczął budowąć w San`a wielki kościół, wysoki, o pięknym kunszcie, zdobiony ze wszystkich stron. Arabowie nazwali go [Al-Qullajs], ze względu na jego wysokość i dlatego, że kiedy się na niego popatrzyło okrycie głowy spadłoby z niej, tak bardzo trzeba było odchylić ją do tyłu. Wtedy Abrahah Al-Aszram postanowił zmusić Arabów aby pielgrzymowali do tego wspaniałego kościoła, tak samo jak pielgrzymowali do Ka’aby w Mekce. Ogłosił to w swym królestwie (Jemenie), ale Adnan i Qahtan - plemiona arabskie sprzeciwiły się temu. Rozwścieczyło to tak bardzo Kurajszytów, iż jeden z nich udał się do kościoła i pewnej nocy wszedł do niego. Potem ulżył sobie i uciekł (przed ludźmi).

Kiedy strażnicy kościoła zobaczyli, co zrobił, zrelacjonowali to swemu królowi Abrahah, mówiąc: "Jeden z Kurajszytów uczynił to ze złości z powodu ich Domu, na którego miejscu ustanowiłeś ten kościół." Usłyszawszy to Abrahah przysiągł wyruszyć na Dom w Mekkce (Ka`abah) i zrównać go z ziemą. Muqatil bin Sulajman wspomniał, że grupa młodych mężczyzn spośród Kurajszytów weszła do kościoła i zapaliła w nim ogień w bardzo wietrzny dzień. Kościół zajął się płomieniem i zawalił.

Wtedy Abrahah przygotował się i wyruszył z ogromną, potężną armią, aby nikt nie mógł przeszkodzić (zapobiec) przeprowadzeniu tej wyprawy. Zabrał z sobą tak potężnego słonia, jakiego nigdy nie widziano. Słoń zwał się Mahmud i wysłał do go Abrahah - An-Nadżaszi, król Abisynii, specjalnie na tę ekspedycję.

Przekazano też, że towarzyszyło mu osiem innych słoni. Niektóre przekazy mówią, iż słoni tych było dwanaście, oprócz olbrzyma – Mahmud’a, a Allah wie najlepiej. Zamiarem Abrahah było zburzenie za pomocą wielkiego słonia - Ka’aby; przymocowując łańcuchy do filarów Ka’aby a ich końce obwiązkując wokół szyi słonia. Wówczas słoń ciągnąc łancuchy, zburzyłby wszystkie ściany Ka`aby na raz.

Kiedy Arabowie dowiedzieli się o ekspedycji Abrahah, potraktowali ją bardzo poważnie. Uważali oni, iż ich obowiązkiem jest obrona Świętego Domu i odparcie każdego, kto próbowałby działać na jego niekorzyść. By stawić czoła (Abrahah) wyruszyli zatem najbardziej znakomici mężowie spośród mieszkańców Jemenu i ich największy przywódca, którego zwano Dhu Nafr. Zwołał on swych ludzi i tych Arabów, którzy odpowiedzieli na jego wezwanie, aby walczyć przeciwko Abrahah i bronić Świętego Domu. Nawoływał on ludzi, aby zapobiedli planom Abrahah - zburzenia Ka’aby. Ludzie odpowiedzieli na jego wezwanie i rozpoczęli walczyć z Abrahah, lecz ten ich pokonał. Zdarzyło się to z woli Allaha i Jego zamiaru uszanowania i uczczenia Ka’aby.

Dhu nafr został pojmany i uprowadzony przez wojska abrahah

Wojska kontynuowały podbój i dotarły do ziemi Chath`am, gdzie zmierzyły się z Nufajl bin Habib Al-Kathami i jego ludźmi, plemionami Szahran i Nahis. Walczyli oni z Abrahah, lecz ten odniósł nad nimi zwycięstwo i pojmał Nufajla bin Habib. Na początku zamierzał go zabić, ale później wybaczył mu i zabrał jako przewodnika, by pokazał mu drogę do Al- Hidżazu.

Kiedy Abrahah zbliżył się do obszaru At-Taif, jego mieszkańcy, plemię Thaqif, wyruszyli mu na przeciw. Chcieli go udobruchać, albowiem obawiali się o [Al-Lat] - swoje miejsce adoracji. Ponieważ Abrahah był dla nich wyrozumiały, wysłali z nim człowieka zwanego Abu Righal, który służyc mu miał jako przewodnik. Kiedy dotarli do miejsca o nazwie Al-Mughammas, położonego w pobliżu Mekki, rozbili obóz, a Abrahah wysłał oddziały by uprowadziły wielbłądy i inne zwierzęta wypasane przez Mekkańczyków. Wśród porwanych wielbłądów, znalazło się około dwustu sztuk, należących do Abdul-Muttaliba. Eskpedycji przewodził mężczyna zwany Al-Asład bin Mafsud.

Zgodnie ze słowami Ibn Iszaq, niektórzy Arabowie wyśmiewali się z niego (ze względu na rolę, którą odegrał w tym historycznym wydarzeniu).

Potem Abrahah wysłał do niego emisariusza, Hanatah Al-Himjari, nakazując aby wszedł do Mekki i przyprowadził do niego przywódcę Kurajszytów. Rozkazał mu również, aby przekazał mu wiadomość, iż król nie będzie walczył przeciwko mieszkańcom Mekki, jeśli ci nie będą próbować przeszkodzić mu w zburzeniu Ka’aby. Hanatah wjechał do miasta i skierwał się do Abdul-Muttalib bin Haszim, któremu przekazał wiadomość od Abrahah. Abdul-Muttalib odpowiedział: "Na Allaha! Nie chcemy z nim walczyć, i nie jesteśmy w stanie tego uczynić. To jest Święty Dom Allaha, i Dom Jego (Khalil) Abrahama i jeśli On zechce przeszkodzić (Abrahah'owi) w tym (zniszczeniem Ka`aby), to jest Jego Dom i Jego Święte Miejsce (by tak uczynił). A jeśli On pozwoli mu zbliżyć się do niego (Świętego Domu), na Allaha, w żaden sposób nie możemy się przed nim uchronić (uchronić Ka’aby przed Abrahah)." Hanatah powiedział mu: "Udaj się ze mną do niego (Abrahah)".

Abdul-Muttalib poszedł z nim. Abdul-Muttalib zrobił na Abrahah duże wrażenie, albowiem był mężczyzną wysokim i przystojnym. Abrahah wstał ze swego miejsca, podszedł do niego i usiadł z nim na dywanie, na podłodze. Następnie poprosił tłumacza, aby zapytał: "Czego potrzebujesz?" Abdul-Muttalib odpowiedział tłumaczowi: "Chcę, by król zwrócił mi wielbłądy, które zabrał i których było około dwustu." Abrahah powiedział wtedy tłumaczowi, by ten przetłumaczył: "Zrobiłeś na mnie duże wrażenie, kiedy cię ujrzałem, ale teraz, po twoich słowach, zmieniłem zdanie. Prosisz mnie o dwieście wielbłądów, które ci odebrałem a nie poruszasz sprawy domu, który jest fundamentem twej wiary i religii twoich ojców i który przyszedłem zniszczyć, i nie poruszasz tej kwestii?" Abdul-Muttalib odparł: "Zaprawdę, ja jestem właścicielem wielbłądów. Jeśli chodzi o Dom, on ma swego Pana, Który go obroni." Abrahah powiedział: "Nikt nie jest w stanie mi w tym (w zniszczeniu Ka`aby) przeszkodzić". Abdul-Muttalib odpowiedział:, "Zatem uczyń to." Przekazano, że kilku dowódców Arabów towarzyszyło Abdul-Muttalib i zaoferowali oni (Abrahah) jedną trzecią część dóbr plemienia Tihamah, w zamian za wycofanie się z Domu, ale ten odmówił i zwrócił wielbłądy Abdul-Muttalib.

Abdul-Muttalib wrócił do swoich ludzi i polecił im opuścić Mekkę i szukać schronienia na szczytach gór, obawiajać się okrucieństw, które mogłyby popełnić wojska. Potem wziął w ręce metalową obręcz od wrót Ka’aby i wraz z Kurajszytami wznosił prośby do Allaha o zwycięstwo nad Abrahah i jego wojskiem. Abdul-Muttalib powiedział, trzymając obręcz drzwi Ka`aby: "W tej chwili najważniejszą spawdą dla każdego człowieka, jest ochrona jego żywego inwentarza i majątku. Zatem, Panie mój! Broń Twej własności. Ich krzyż i przebiegłość nie zwycięży Twej przebiegłości przed nastaniem dnia jutrzejszego." Według Ibn Iszaq, Abdul-Muttalib puścił wówczas metalową obręcz wrót Ka`aby i opuścili oni Mekkę, wspinając się na wierzchołki gór. Muqatil bin Sulajman wspomniał, że zostawili sto zwierząt (wielbłądów) przywiązanych obok Ka`aby w nadziei, że wojsko weźmie niektóre z nich bez prawa, by to uczynić i w ten sposób ściągną na siebie zemstę Allaha.

Kiedy nastał ranek, Abrahah przygotował się do wejścia do świętego miasta Mekki. Przygotował słonia zwanego Mahmūd. Zmobilizował swe wojsko i zwrócili go w kierunku Ka`aby. Nagle Nufajl bin Habīb zbliżył się do słonia, stanął obok niego i trzymając za ucho powiedział: "Padnij na kolana, Mahmūd! Potem odwróć się i wróć tam, skąd przybyłeś. Albowiem, zaprawdę jesteś w Świętym Mieście Allaha." Puścił ucho słonia a ten padł na kolana, po czym Nufajl bin Habib odszedł i pośpieszył w kierunku gór. Ludzie Abrahah uderzali słonia, aby się podniósł, lecz ten odmawiał posłuszeństwa. Bili go w łeb siekierami i używali haczykowatych kijów, by zniweczyć jego opór i sprawić, by wstał, ale odmówił. Więc zwrócili go w kierunku Jemenu, a ten podniósł się i zaczął szybko iść. Wtedy zwrócili go w kierunku Asz-Szam i ten uczynił tak samo. Zwrócili go w kierunku wschodu i znów zrobił to samo. Wtedy zwrócili go znów w kierunku Mekki, a on padł ponownie na kolana. Wtedy Allah zesłał przeciwko nim ptaki znad morza, jaskółki i czaple.

Każdy ptak niósł trzy kamienie rozmiaru ciecierzycy i soczewicy, po jednym w każdej nodze i jeden w dziobie. Każdy, ktogo dosięgnął kamień został zgładzony, aczkolwiek nie wszyscy zostali uderzeni. Rzucili się do ucieczki w panice wzdłuż drogi pytając, gdzie jest Nufayl, aby mógł im wskazać drogę powrotną do domu. Nufajl, jednakże, był w tym czasie w górach z Kurajszytami i Arabami Hidżaz obserwując gniew z jakim Allah potraktował Ludzi Słonia. Nufajl powiedział wtedy, "Dokąd uciekną, skoro Jeden Prawdziwy Bóg ich ściga? Przecież Al-Aszram jest pokonanym, a nie zwycięzcą."

Ibn Iszaq zapisał, że Nufajl wyrecytował wówczas następujące wiersze (poezja): "Czyż nie wiedliście stabilnego życia? Obdarzyliśmy was wszechwidzącym (czujnym) okiem o poranku (tzn. przewodnikiem podczas podróży); Gdybyście mogli dostrzec to, czego nie zobaczyliście, a co my wiedzieliśmy na stoku skalistej góry. Zatem, wybaczcie mi i sławcie moją sprawę i nie płaczcie nad tym co stracone między nami. Wychwalałem Allaha widząc ptaki i obawiałem się, że kamienie dosięgną nas z wyżyn. I wszyscy ludzie pytają o miejsce pobytu Nufajl, jakbym dłużny był cokolwiek Abisyńczykom."

Ata bin Jasar i inni powiedzieli, iż żaden z nich nie cierpiał w męczarniach podczas godziny kary. Niektórzy z nich umarli natychmiast, podczas gdy kończyny innych, który uciekali, miażdżone były stopniowo. Należał do nich Abrahah (do tych, którzy stopniowo umierali w cierpieniu), który zmarł w ziemi Chath’am.

Ibn Iszaq powiedział, że kiedy opuszczali (Mekkę), padali i umierali na każdej ścieżce i przy każdym źródle. Ciało Abrahah dotknęła zaraza, kiedy transportowało go wojsko, jego ciało rozpadało się stopniowo. Po powrocie do Sana Abrahah wyglądał niczym piskle. Umarł, kiedy serce wypadło z jego piersi. Tak twierdzą przekazy.

Ibn Iszaq powiedział, że kiedy Allah wysłał Muhammada (pokój i błogosławieństwo Allaha niech będą z nim) z proroctwem; do rzeczy, które przedstawiał on Kurajszytom jako błogosławieństwo, którym Allah odarzył go ze Swej Niezmierzonej Szczodrości, było uchronienie ich przed Abisyńczykami. Dzięki temu mogli oni (Kurajszyci) bezpiecznie przebywać przez jakiś czas w Mekce.

Dlatego Allah powiedział:

105:1-5

Czy nie widziałeś, jak postąpił twój Pan z właścielami słonia? Czyż nie zniweczył ich podstępu? i zesłał na nich ptaki Abābīl obrzucające ich kamieniami Sijjīl? I sprawił, iż stali się niczym`Asf, Ma'kūl

106:1-4

Dla Īlāf Kurajszytów, ich Īlāf w podróżowaniu zimą i latem. Niech oni czczą Pana tego Domu, który ich nakarmił, kiedy byli głodni, i zapewnił im bezpieczeństwo, aby nie żyli w strachu!

لإِيلَـفِ قُرَيْشٍ - إِيلَـفِهِمْ رِحْلَةَ الشِّتَآءِ وَالصَّيْفِ - فَلْيَعْبُدُواْ رَبَّ هَـذَا الْبَيْتِ - الَّذِى أَطْعَمَهُم مِّن جُوعٍ وَءَامَنَهُم مِّنْ خوْفٍ

co oznacza, że Allah nie zmieniłby ich stanu, albowiem pragnął dla nich dobra, pod warunkiem, iż uwierzyliby w Niego.

Ibn Hisham powiedział, "Al-Ababil to stada, jako że Arabowie nie mówią tylko o jednym (ptaku)". Powiedział też: "Jeśli chodzi o As-Sidżdżil, Junus An-Nahłi i Abu `Ubajdah poinformowali mnie, że według Arabów, to coś twardego i solidnego." Powiedział potem, "Niektórzy z komentatorów wspomnieli, że są to właściwie dwa perskie słowa, które Arabowie przekształcili w jedno. Te dwa słowa to: Sandż i Dżil. Sandż oznacza kamienie, a Dżil - glinę. Są dwa rodzaje skał: kamień i glina." Kontynuował mówiąc: "Al-‘Asf to niezebrane liście roślin uprawnych. Jeden liść zwany jest Asfah. Tu kończy się jego wypowiedź.

Hammad bin Salamah przekazał od Asim, który usłyszał od Zirr, który zrelacjonował od `Abdullah i Abu Salamah bin `Adbur-Rahman, że powiedzieli oni: Ptaki Abābīl - "w stadach".

Ibn `Abbas i Ad-Dahhak obaj powiedzieli: "Ababil oznacza, że jedne z nich podążały za drugimi". Al-Hasan Al-Basri i Qatādah obaj powiedzieli: "Abābīl znaczy wiele". Mudżahid powiedział: "Ababil znaczy liczne, następujące po sobie grupy." Ibn Zajd powiedział: "Abābīl znaczy różne, nadladujące stąd i stamtąd. Naleciały na nich ze wszystkich stron." Al- Kasa'ī powiedział: "Słyszałem, jak niektórzy gramatycy mówili: "Liczba pojedyncza od Abābīl to Ibīl."

Ibn Dżarir zapisał od Iszaq bin Abdullah bin Al-Harith bin Nałafl, że powiedział odnośnie słów Allaha:

105:3

i zesłał na nich ptaki Abābīl

"To znaczy podzielonych tak, jak chodzą wielbłądy w stadach."

Zrelacjonowano, że Ibn `Abbas powiedział: "Czy nie rzucił przeciwko nim ptaków Abābīl" Miały one pyszczki jak dzioby ptaków i pazury, łapy jak psy". Przekazano również, iż Ikrimah powiedział, komentując słowa Allaha "Ptaki Abābīl" Były zielone i wyszły z morza i miały głowy jak drapieżne zwierzęta." Zrelacjonowano od `Ubajd bin `Umajr, że skomentował "Ptaki Abābīl" tymi słowy: "Były to czarne ptaki morskie, które trzymały kamienie w szponach i dziobach". I wszystkie łańcuchy przekazu (tych wypowiedzi) są autentyczne.

Przekazano od `Ubajd bin `Umajr, że powiedział: "Kiedy Allah chciał zniszczyć Ludzi Słonia, zesłał na nich ptaki, które pochodziły z morskich jaskółek. Każdy ptak niósł trzy małe kamienie, dwa kamienie w szponach i jeden w dziobie. Nadlatywały dotąd, aż zgromadziły się w rzędach nad ich głowami. Wtedy zaskrzeczały głośno, i rzuciły to, co trzymały w szponach i w dziobach, tak, iż kamienie nie padały na głowy ludzi, lecz przeszywały je od tyłu, i nie uderzały one w części ciała, lecz przeszywały je na wylot. Allah zesłał wtedy silny wiatr, który uderzył w kamienie i wzmógł siłę ich uderzenia. W ten sposób wszyscy zostali zniszczeni.

Odnośnie słów Allaha:

105:5

I sprawił, iż stali się niczym`Asf, Ma'kūl

Sa’ id bin Dżubajr powiedział: "To słoma, którą popularnie zwie się Habbūr." W hadise zrelacjonowanym przez Sa’id, powiedział on: " Liście pszenicy". Powiedział również: "Al-‘Asf to słoma a Al-Ma'kūl odnosi się do paszy, która się kosi dla zwierząt." Al-Hasan Al-Basri powiedział to samo. Ibn ‘Abbas powiedział: "Al-‘Asf to łupina ziarna, taka jak ta, która okrywa pszenicę." Ibn Zajd powiedział: "Al-‘Asf to liście roślin i płodów rolnych. Kiedy bydło je zjada, wydala je i stają się nawozem."

Oznacza to, iż Allah zniszczył ich, unicestwił, niwecząc plany i odpierając ich gniew. Nie udało im się nic osiągnąć. Pokonał ich doszczętnie i żaden nie wrócił cało (do kraju), by potwierdzić to co się stało.

To właśnie przydarzyło się ich władcy Abrahah. Kiedy dotarł do swego kraju, San’a, jego ciało rozpękło się, ukazując serce. Poinformował ludzi o tym, co się wydarzyło i umarł. Królem został jego syn Yaksūm, a po nim odziedziczył koronę brat Jaksum’a – Masruq bin Abrahah. Wtedy to Sajf bin Dhi Jazan Al-Himjari udał się do Kisra (króla Persji) i poprosił o wsparcie przeciwko Abisyńczykom. Kisrā wysłał część swego wojska z Sajf Al-Himjari, by walczyli po jego stronie z Abisyńczykami. W ten sposób Allah zwrócił im królestwo (Arabom z Jemenu) i pełną niezależność (zwierzchnictwo) jaką posiadali ich ojcowie. Przybyły potem do niego (Sajf Al-Himjari) liczne delegacje Arabów gratulując zwycięstwa.

Wspomnieliśmy wcześniej w tafsirze Sury Al-Fath, że kiedy Wysłannik Allaha (pokój i błogosławieństwo Allaha niech będą z nim) w Dniu Al-Hudajbijjah zbliżył się przejścia górskiego, które wiodło do Kurajszytów, jego wielbłądzica padła na kolana. Ludzie próbowali zmusić ją, by wstała, ale ta odmówiła. Więc ludzie powiedzieli, " Al-Qasła zrobiła się uparta". Wtedy Prorok powiedział:

Al-Qasła nie zrobiła się uparta, albowiem nie jest to cecha jej charakteru. Raczej zatrzymał ją Ten, Który zatrzymał Słonia (Abrahaha).

مَا خَلَأَتِ الْقَصْوَاءُ، وَمَا ذَاكَ لَهَا بِخُلُقٍ، وَلَكِنْ حَبَسَهَا حَابِسُ الْفِيل

Potem powiedział:

Przysięgam na Tego, w Którego Ręku spoczywa moja dusza, nie będą oni (Kurajszyci) prosić mnie o żadne warunki (umowy), która honoruje rzeczy uświęcone przez Allaha, za wyjątkiem tych, które z nimi uzgodnię.

وَالَّذِي نَفْسِي بِيَدِهِ لَا يَسْأَلُونِّي الْيَوْمَ خُطَّةً يُعَظِّمُونَ فِيهَا حُرُمَاتِ اللهِ إِلَّا أَجَبْتُهُمْ إِلَيْهَا

Skinął potem na wielbłądzicę aby się podniosła, i ta wstała. Hadis ten zapisał tylko Al-Buchari.

W Obu Sahih znajduje się zapis, iż w dniu podboju Mekki, Wysłannik Allaha (pokój i błogosławieństwo Allaha niech będą z nim) powiedział:

Zaprawdę Allah zatrzymał przed Mekką Słonia, i dał ją (Mekkę) Swemu Wysłannikowi oraz wiernym we władanie. Zaprawdę, jej świętość wróciła jakby została uświęcona wczoraj. Niechaj więc obecni poinformują tych, których nie ma.

إِنَّ اللهَ حَبَسَ عَنْ مَكَّةَ الْفِيلَ، وَسَلَّطَ عَلَيْهَا رَسُولَهُ وَالْمُؤْمِنِينَ، وَإِنَّهُ قَدْ عَادَتْ حُرْمَتُهَا الْيَوْمَ كَحُرْمَتِهَا بِالْأَمْسِ، أَلَا فَلْيُبَلِّغِ الشَّاهِدُ الْغَائِب

To koniec tafsiru Sury Al-Fiil.

I wszelka chwała i wdzięczność należne są Allahowi.

 

:warszawa:   :jerozolima:   :kair:   :dubai:   :tajmahal:   :saba:   :medyna:   :mekka:
w   w   w   .   p   l   a   n   e   t   a   i   s   l   a   m   .   c   o   m